sobota, 25 kwietnia 2020

Fantastyczny serial!

Niedawno sprawiłem sobie Netfliksa. Na rozgrzewkę postanowiłem obejrzeć serial fantasy, który wiele osób chwali – szczególnie, że bardzo spodobał mi się trailer i aż nie mogłem się doczekać aż wreszcie będę mógł go obejrzeć. I wiecie co? Wcale się nie rozczarowałem.

sobota, 18 kwietnia 2020

Zaorane

Korzystając z konieczności siedzenia w domu postanowiłem sprawdzić przetestować wreszcie grę, którą kilka miesięcy temu Epic Games Store rozdawał za darmo. Mam tu na myśli Farming Simulator 19 - w końcu musiałem sprawdzić „o co w tym wszystkim chodzi”. Szczególnie, że kiedyś – w ramach „badań naukowych” na potrzeby pracy magisterskiej – grałem w wersję Classic.

sobota, 4 kwietnia 2020

Leje jak Salomon do karety


Dzisiejszy MSM jest dość dziwaczny – Autorka przez cały tekst skacze z jednej sprawy na drugą, ale teza jest jedna – gry komputerowe (oraz seriale animowane i internet) to zło. Oto przed Wami dr Anna Krajewska i artykuł pt. „Niebezpieczeństwa szybkostrzelnej kultury obrazu  w okresie dzieciństwa”, opublikowany w „Journal of Modern Science” w 2012 roku (link – tradycyjnie – na końcu). Po przeczytaniu całości zastanawiam się (nie po raz pierwszy na moim blogu) – gdzie, na Innosa, był recenzent?!

sobota, 29 lutego 2020

Po co mi HD? (HD Edition)


Dokładnie pięć lat temu (no, prawie dokładnie ;)) zastanawiałem się dlaczego twórcyodświeżają swoje hity i sprzedają je jako nowy produkt, tyle, że z łatką (HD). Wówczas myślałem o HoMM III HD i tym, że nie był dobrym pomysłem (nadal nie jest). Teraz Blizzard potwierdził moje zdanie i dobrze, że nie kupiłem ich Warcraft III No-Refunds.

sobota, 15 lutego 2020

You shall not pass!


W ramach odtrutki od wszelkiej maści MSMów postanowiłem Przemyśleć pewną kwestię – jaki jest najtwardszy pancerz w grach komputerowych?

Pierwsze, co przyszło mi do głowy to zbroje wykonane ze Smoczych Łusek – twarde, wytrzymałe i (niekiedy) odporne na magię, zupełnie jak Smoki. Ale nie – przecież do ich zabicie wystarczy wystarczająco mocny oręż – albo Wiedźmin. To może Pancerz Wspomagany X-01? No, w sumie… ale też nie – da się zabić osobę odzianą w ten pancerz… W takim razie jakaś tarcza energetyczna? Także nie.

sobota, 18 stycznia 2020

Media never change


Witajcie w 2020 roku! Mam nadzieję, że przez Święta nieco odpoczęliście (i jesteście wyspani ;)). W tym miejscu miał być inny wpis, ale uznałem, że muszę odnieść się do dwóch MORDERSTW Z GRAMI W TLE! [czerwono, inna czcionka]

W Sylwestra całą Polskę obiegła informacja o 19-latku, który najprawdopodobniej zabił swojego 9-letniego brata. Doniesienia media dość szybko podłapały nieoficjalny wątek kłótni o dostęp do komputera… Póki co, sprawa przycichła.

Drugie wydarzenie, już mniej medialne w Polsce (tylko TVN 24 i RMF o tym napisało), nastąpiło w Meksyku. Otóż, na terenie szkoły w mieście Torreón, 11-letni uczeń zastrzelił, korzystając z dwóch pistoletów, nauczycielkę i postrzelił kilkoro innych uczniów, po czym popełnił samobójstwo. Od razu pojawił się wątek gier, ponieważ chłopak miał… koszulkę z logo gry “Natural Selection”- czyli strzelanki!

I tyle wystarczyło, by znalazł się "winny". Pierwszym, który określił winę gier był gubernator Miguel Ángel Riquelme (“TheGuardian”). Następnie sprawę opisało m.in. BBC oraz CNN.

Wszystko wygląda w następujący sposób  - chłopak grał, więc zabił. Jednocześnie, z materiałów prasowych dowiedziałem się, że szkoła, w której doszło do tragedii uczestniczy w programie "bezpieczny plecak" (“Washington Times”)! Tak, dzieciakom przed lekcjami sprawdzane są plecaki, co w kraju pełnym gangów narkotykowych jest całkiem sensownym pomysłem.



To jednak prowadzi do pytania -  jakim cudem wniósł ją do szkoły? I to dwa pistolety na raz! I skąd je wziął? Wszystkie wspomniane media skupiły się na koszulce z logo gry, a nikogo nie zainteresowało jak to zrobił.

Choć mam pewien pomysł - dzieciak oszukał system i zamiast plecaka przyniósł tornister :D.

To prowadzi do pewnej smutnej konkluzji - choć właśnie weszliśmy w lata 20 XXI wieku, a wciąż gry komputerowe są głównym źródłem zła na świecie.

Co gorsza, o czym przekonacie się niebawem, naukowcy także wciąż piszą o szkodliwości gier...

sobota, 21 grudnia 2019

Bezsenność w spychologii


W niedawnym MoG wspominałem o pewnej „mądrej” książce i obiecałem, ze jeszcze w tym roku ją opiszę. A ja staram się dotrzymywać obietnice ;). Przed Wami Nicholas Kardaras, Ph. D.(tak jest podpisany)  i jego książka pt. „Dzieci ekranu”, wydana w 2016 roku. Ze względu na fakt, że Autor napisał całkiem sporo a nie chcę Was zamęczać przed Świętami to drugi wpis o tej pozycji pojawi się gdzieś po Nowym Roku – choć nie w pierwszym wpisie :).

Na początek wywiad z innym naukowcem – doktorem Andrew Doanem, który opisuje swoje przeszłe uzależnienie od gier komputerowych… i nieco gubi się w zeznaniach, jeśli chcecie znać moje zdanie. Ale „nie uprzedzajmy faktów”.

Kiedy studiowałem medycynę (…) byłem naprawdę mocno uzależniony od gier wideo. (…) Grałem od 50 do 100 godzin tygodniowo … Gry były dla mnie formą cyfrowego narkotyku, za którego pomocą redukowałem niepokój, radziłem sobie ze stresem i który pozwalał mi poczuć napływ adrenaliny spowodowany rywalizacją online.

Ten fragment jest okej, ale Pan Doktor już sygnalizuje swoje podejście do tematu gier – choćby przez porównanie ich z narkotykiem.

(…)W końcu dotarło do mnie, ze może nie powinienem grać w gry wideo. (…) W 2004 roku zupełnie przestałem grać.

Myślicie, że to koniec historii? Teraz nadchodzi najlepsze:

W 2007 roku jednak powróciłem do nałogu. Jedne z moich rezydentów upuścił CD-ROM World of Warcraft [WoW] na moje biurko. Wiedziałem, że bardziej skłaniałem się ku strategicznym grom czasu rzeczywistego, ale byłem też fanatykiem RPG. (…)

Coś mi tu śmierdzi. 


Przede wszystkim – co, w tym kontekście, oznacza „upuścił”? Podszedł i pyrgnął mu na biurko płytę z grą? Ot tak sobie? A Pan Doktor zamiast ją wywalić to sobie zainstalował jej zawartość? Dodatkowo, przecież WoW to abonamentowe MMORPG, więc Pan Doktor musiał założyć sobie konto, opłacić je… Jasne, Pan Doktor mógł użyć tzw. „skrótu myślowego”, ale mam dziwne przeczucie, że Pan Doktor wcale nie mówi nam całej prawdy…

Teraz zajmijmy się Autorem, który w dalszej części tego rozdziału powołuje się na dra Doana, ale to są już jego słowa:

(…) Dr Doan jest twórcą terminu „cyfrowa pharmakeia” oznaczającego narkotyki w postaci cyfrowych ekranów i ich wpływ na mózg. (…) Uważa (…), że niektóre z nich są bardziej potężne niż inne. Telewizję można uznać za najłagodniejszą formę ciągłej stymulacji, później w kolejce są być może gry typu Tetris, a na szczycie piramidy gry najwyższego pobudzenia typu Call of Duty czy World of Warcraft.

Cóż, nie jest to nic odkrywczego – i nie ma tu nic przesadnie głupiego… Choć nie, jest – nie wiem czemu gry typu Tetris (swoją drogą to chciałbym zobaczyć jakie inne gry należą do tej części „piramidy”…) miałyby być „gorsze” niż telewizja. I w sumie to jestem ciekaw gdzie w tej piramidzie znajdują się książki.

(…) Dr Doan opowiedział mi o jednym pozbawionym snu z powodu uzależnienia od gier żołnierzu marynarki wojennej, który był niebezpieczny dla otoczenia i chciał odcinać ludziom głowy. (…) „Odpoczynek i sen spowodowały, że tworzenie morderczych idei zniknęło”.

To jest dla mnie bardzo dziwnie – rozumiem, że gry pobudzają, ale - ponownie - coś mi tu nie pasuje. W wyciętym przeze mnie fragmencie pojawia się stwierdzenie, że owemu żołnierzowi za kurację wystarczyło odstawienie gier oraz... odstawienie środków nasennych, bo „nie działały z powodu nadmiernego grania”. Przyjąłbym takie tłumaczenie, ale w tej sytuacji jest mocno nielogiczne. Zastanawiam się także czy Autor i Pan Doktor wzięli pod uwagę, bo ja wiem, że opisywany żołnierz mógł być jednostkowym przypadkiem?

Dodatkowo – zastanawia mnie co to znaczy, że „chciał odcinać głowy ludziom”? Biegał z maczetą albo piłą mechaniczną, czy tylko sobie gadał? Ale najlepsze przed nami:

Czy gdyby ten żołnierz nie przestał grać i nie wsypał się, czy zrobiłby się niebezpieczny dla otoczenia? Nie możemy mieć pewności, ciężko jest przewidzieć ludzkie zachowanie.

O, a tu Autor jednak zauważa, że ludzie są różni. Dziwne, zwykle spychologowie wrzucają wszystkich do jednego worka…


Jednak dr Doan uważa, że wiele samobójstw i zabójstw popełnionych przez weteranów cierpiących na PTSD ((…) zespół stresu pourazowego, (…) potocznie nazywany nerwicą frontową, ang. shell shock) było popełnione pod wpływem przepełnionych przemocą gier wideo i braku snu.

W tym momencie mój mózg poszedł na kilkugodzinny urlop… Psychiatra ze mnie żaden, ale stres pourazowy pojawia się po przebytej traumie. Według angielskiej Wikipedii PTSD wiąże się z próbami samobójczymi i samookaleczeniami osób cierpiącymi na to schorzenie PSYCHICZNE.

„Wielu z tych żołnierzy przychodzi do wojska jako młode dzieciaki już uzależnione od gier. Kiedy są w bazie, nie mogą pić alkoholu, ani zażywać narkotyków, ponieważ są poddawani testom na ich obecność; godzinami grają więc w gry wideo, w których znajdują ucieczkę. Dodajmy do tego jakiegoś rodzaju traumę z pola walki i brak snu i mamy gotowy przepis na katastrofę.”

Yyyyy… czy mam rozumieć, że weterani obu Wojen Światowych (i wcześniejszych wojen), u których również zdiagnozowano PTSD mieli lepiej, bo wówczas nie było gier? I mówimy tu o osobach, które m.in. boją się dźwięku wystrzału (w zależności od tego z jakiego powodu dostali PTSD)? Serio, Panie Doktorze?

A dalej jest jeszcze lepiej:

Po raz pierwszy dr Doan przyjrzał się bliżej agresji weteranów i grom wideo w 2013 roku, po tym jak Aaron Alexis zastrzelił 12 osób na terenie Washington Navy Yard. Wyglądało na to, że Alexis miał pewne symptomy psychozy (słyszał głosy wierzył, że był pod wpływem fal elektromagnetycznych) – był jednak również pozbawionym snu graczem. Potrafił grać w ultraagresywną Call of Duty do 16 godzin dziennie, a kilka tygodni przed strzelaniną zgłosił się na ostry dyżur (…) szukając pomocy w związki z bezsennością. Czy brak snu i gry wywołały psychotyczne symptomy, które doprowadziły go do ostateczności? Nigdy się tego nie dowiemy.

Aż sobie wygooglałem nazwisko „Aaron Alexis” i znalazłem pełny opis sprawy. Autor – z jakiegoś tajemniczego powodu – nie podał czytelnikom całego kontekstu tego zdarzenia. Ale, w sumie, po co? Gry zawiniły i tyle. W końcu fakt, że ten morderca był osiem razy zatrzymywany (między innymi za strzelanie poza terenem jednostki oraz za przestrzelenie opon w samochodzie jakiegoś mężczyzny - i w żadnym z tych przypadków nie został skazany) nie było najwyraźniej żadnym sygnałem, ze coś z nim jest nie tak i dawanie mu dostępu do broni palnej nie jest najlepszym pomysłem.

Co ciekawe, Autor nie napisał również, ze w 2011 roku Alexis został wyrzucony z marynarki wojennej. Co jednak nie przeszkadzało mu wejść tam jak do siebie. ¯\_()_/¯

Wiemy jednak, że inny pacjent dra Doana, również żołnierz marynarki wojennej z morderczymi zapędami stał się „normalny” po tym, jak przestał grać w gry wideo i wyspał się.

Czyli, z tego co rozumiem, nie byłoby żadnej wojny, nie istniałby terroryzm a świat pozostałby idylliczną utopią, gdyby wszyscy się wyspali? GENIALNE!!


Na tym zakończę. Życzę Wam ciepłych, radosnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, szampańskiego Sylwestra oraz pełnego sukcesów Nowego Roku 2020.

I wyśpijcie się porządnie, żeby nie było żadnej strzelaniny :P.

Za wcześnie?

 Znacie już moje zdanie o starych grach wydanych w „wersji HD” . Ostatnio jednak naszła mnie inna myśl – a co z grami „early access”? Czy na...