Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 marca 2018

Biały Dom Wariatów


Nie lubię, gdy takie sytuacje się zdarzają na blogu… już miałem gotowy wpis – wystarczyło poczekać kilka godzin… a tu takie „coś”. Fakt, że przetoczyło się to przez polskie portale (a dowiedziałem się tego z cdaction.pl), więc głupio byłoby, gdybym ja to przemilczał. Więc wpis powstał „na szybko”.

Piszę tu, naturalnie, o najnowszym filmie, który Biały Dom zamieścił na swoim koncie na YT, a który chyba już wszyscy widzieliście.

Ale, by dopełnić formalności:


Przyznam się Wam, że początkowo nie chciało mi się komentować doniesień o „szkolnej strzelaninie spowodowanej grami”, ponieważ już o tym kiedyś pisałem. Niestety, powyższy filmik uświadomił mi moją pomyłkę – muszę o tym napisać.

Odsunę jednak na bok to, o czym już pisałem. Zajmę się samym „dziełem” Białego Domu – tendencyjnym, nie mającym żadnego sensu wideo o „szkodliwości gier”. No serio – brak jakiegokolwiek komentarza, odniesienia się czy nawet podania tytułów owych brutalnych gier. Nie wspominając już, że chyba wszystkie produkcje z tego materiału mają oznaczenia ESRB „M” i wyżej. Czyli nie są przeznaczone dla dzieci!

Szczególnie rozwaliła mnie obecność Fallouta 4 – i to w dodatku nagranego specjalnie w momencie, gdy gracz zabijajac cywila... łamie prawo panujące w postapokalitycznym Bostonie/Diamond City! Za co, zapewne, został za chwilę ukarany przez strażników.

Skoro już się tym tematem zająłem to postanowiłem zrobić szybki research - i okazało się, że strzelec, Nikolas Cruz, należał do "Junior Reserve Officers' Training Corps" oraz szkolnej drużyny strzeleckiej (źródło: The Telegraph). Czyli tak samo, jak w większości omawianych we wspomnianym wpisie przypadków! Co ciekawsze - miał też więcej wspólnego z tamtymi mordercami - został relegowany ze szkoły, miał problemy psychiczne... Szukając dalej znalazłem materiał CNN dotyczący tej sprawy - i okazuje się, ze w ciągu 10 lat policja byłą wzywana do domu Cruzów... 45 razy! Przy czym lokalny szeryf "przyznaje się" do 23. "Olewactwo" amerykańskiej policji pojawia się także w innej kwestii - w lutym 2016 roku sąsiedzi wzywali lokalne władze bezpośrednio do Cruza w obawie, że ten "zbiera broń i szykuje się do strzelaniny" (usatoday.com).

FBI też się nie popisało: 5 stycznia - ponad miesiąc przed strzelaniną! - otrzymali telefon o planowanej przez Cruza strzelaninie w szkole. I nic nie zrobili! Do czego się przyznali dopiero dwa dni (!) po masakrze. Brawo, przez was zginęło 17 osób (źródło: New York Times, FBI).

I właśnie tym prezydent Trump powinien się zająć - zarówno kwestią dostępu do broni (nie, uzbrajanie nauczycieli to raczej nie jest dobre rozwiązanie), jak i kwestią braku działań ze strony policji oraz FBI - jak to jest możliwe, że przy takich podejrzeniach i informacjach NIKT przynajmniej nie obserwował Cruza?

Zrobiło się dość poważnie, więc trzeba czegoś ciut zabawniejszego - oto fragment odcinka „Klanu”, który ostatnio pojawił się w serwisie JoeMonster.org – nie wiem czy już go widzieliście ;).


Normalnie pod koniec myślałem, że emocje rozsadzą mi mózg – zawsze się tak czuję podczas grania w gry komputerowe. Czy nacisnę ten enter w odpowiednim momencie? Czy wygram dzięki temu? A co jeśli pomylę go z shiftem albo backspacem? Tyle stresu! :)

Choć może ona ma już takiego "skilla", że wystarczy, że naciśnie jeden przycisk i wygrywa! Pewnie jest healerem w jakimś MMORPG i używa jednego macro - szacun! :D

A tak bardziej serio – bardzo ciekawy obraz gracza prezentowany jest w tych wszystkich serialach (vide„Szpital”), nie uważacie? Nic dziwnego, ze później rozmaite osoby doszukują się we wszystkim winy „naszej” rozrywki.

sobota, 25 marca 2017

Wina gier… znowu…

Coś ma pecha jeden z moich wpisów – w zeszłym tygodniu go nie skończyłem, w tym wyszedł taki temat, że trudno byłoby mi go przemilczeć. Tak – znowu gry są winne tragedii i zapewne już domyślacie się, którą mam na myśli…

Od kilku dni tzw. „mainstreamowe” media żyją śmiercią dwuletniej dziewczynki. Do tragedii doszło w Pile i domniemanym sprawcą jest jej ojczym. Więc praktycznie każdy serwis podłapał temat i teraz każdy z nich wpisuje w tytułach te same hasła: nie szło mu w grze i zabił dziecko.

Ponadto, każdy serwis podkreśla, że ojczym „namiętnie grał wjedną z internetowych gier komputerowych typu RPG i zamieszczał w sieci filmikiz nią związane” (za http://www.tvn24.pl). Poszperałem trochę i bez trudu dotarłem do portali, na których ten domniemany morderca-gracz miał konta. Oczywisty był Twitch oraz Facebook. Nie chcę tu podawać adresów, ale gracze już wiedzą o kogo chodzi. Serio! „Życzenia” żeby „zdechł” są już dość powszechne na jego koncie na FB.

Zastanawiacie się pewnie co za szatańską grę streamował? Odpowiedź nie może być bardziej oczywista – chodzi o Tibię. No chyba nie spodziewalibyście się czegokolwiek innego, nie? Bo Tibia przewija się aż nazbyt często w tego typu tragediach, zaraz obok Counter-Strike’a…

Wracając do sprawy – media znów pokazują jak bardzo łatwo dokopać graczom. Bo tytuły, jak już wspomniałem, największą odpowiedzialność spychają na grę. Dopiero potem, pod koniec artykułu jest mowa o tym, ze rodzina miała przydzielonego asystenta z MOPS. Oraz, że matka dziewczynki nie zareagowała od razu (co jest bardzo dziwne), ale dopiero po trzech dniach. I ponoć to z jej zeznań wynikło, że winne są „przegrane” w grach przez jej męża. Oraz, że dziewczynka musiała być regularnie bita. Czy jednak przez gry, czy ojczym był zwykłym „drecholem”? Trudno określić i nie mnie (ani mediom) to osądzać – od tego, zgodnie z nazwą, jest sąd.

Już w zasadzie nie przejmuję się, ze media wciąż utrwalają stereotyp w stylu Barei „ to morderca! I gracz – bo każdy gracz to morderca!”. Szkoda tylko, ze najważniejsze informacje (choćby o tym, ze rodzina już wcześniej miała problemy) są spychane na koniec newsa, bo lepiej jest dokopać grom. Bo w końcu w dziennikarstwie nie chodzi o prawdę, nie?

Na zakończenie chciałbym dopisać coś jeszcze – tekst z profilu owego ojczyma, napisany wiele dni wcześniej:  „CO ROBISZ NA CODZIEŃ ? - Pracuję , spędzam czas z moją żoną i corką :)” – co o tym myśleć?

A Wy – co sądzicie o całej sprawie?

PS. Wybaczcie jakość tekstu, ale pisałem go wczoraj, na gorąco.
PS2. Zamiast obrazka będzie suchar – ilu spychologów potrzeba, by wymienić żarówkę?
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

Wystarczy jeden – napisze, że ciemność jest winą gier. A pozostali to od niego spiszą. 

sobota, 26 listopada 2016

Mordercy wychodzą z ekranu!

Z pozoru niewinny nastolatek nagle zamienia się w maszynę do zabijania. Nikt niczego nie podejrzewa i nagle dochodzi do rozlewu krwi. Czy takim tragediom można zapobiec?

Spokojna wieś, wielka tragedia

Kupścikowo Dolne to spokojna miejscowość w województwie Chuwijakim. Cisza i senność tego miejsca zostały brutalnie pogwałcone 31 lutego tego roku, gdy 15-letni Lucek Sz. pobił na śmierć swojego kolegę z klasy – Damiana Ręczyciela.

- To był całkiem normalny chłopak – wspomina Damiana jego wychowawca, Dariusz Ślepy. – Nie przypominam sobie, żebym widział jakąkolwiek bójkę z jego udziałem – dodaje szybko.

Zapytany o Lucka odpowiada – Nigdy nie widziałem, by działa mu się krzywda w szkole.

Znajomi mordercy ze szkoły potwierdzają to zdanie:

- Był zawsze bardzo miły. Ukrywał nawet te siniaki, które mu nabijaliśmy – stwierdza jeden z jego kolegów ukrywając pod kurtką nóż sprężynowy, który używany jest to obierania ziemniaków.
- Jako pierwszy w naszej klasie miał komputer – zauważa jego koleżanka trzymając w dłoni dopalacz.

Na ten właśnie aspekt zwrócił uwagę szkolny spycholog, mgr Karolina Retynka:

- Rozmawiałam nieraz z tym chłopakiem. Dużo grał w arcybrutalne gry, o których się teraz sporo mówi w mediach.

Czy te produkcje mogły wywołać u niego agresję?

- Owszem – odpowiada mgr K. Retynka. – Agresja powstała wraz z grami komputerowymi.

Sytuacja rodzinna

Rodzina Sz. znana jest w miasteczku jako spokojna i bogobojna. Ojciec Lucka był żołnierzem a matka zawsze pracowała w domu. Sąsiedzi są zgodni:

- To dobra rodzina. Zawsze się ukłonią i pogadają. Pan Sz. jest nawet tak miły, ze gdy tłucze żonę i syna to zawsze zamyka okna, by nam nie przeszkadzać – mówi pan Marchewka, sąsiad rodziny Sz.

Niestety, rodzice Lucka odmówili komentarza. Prawdopodobnie nie chcą by wiązano ich z takim zwyrodnialcem.

Udało się natomiast przekonać do krótkiej rozmowy matkę zamordowanego brutalnie nastolatka – Darię.

- Mój syn był taki zaradny. Odkąd skończył 13 lat przynosił pieniądze do domu. Kochał też przyrodę. W pokoju hoduje takie ładnie pachnące zielone liście.

Ojciec, ze względu na osobistą tragedię, odmówił rozmowy na temat syna.

Zabójcze gry

Na komputerze Lucka Sz. policja zabezpieczyła wiele gier o tematyce zabijania i okaleczania, przede wszystkim MeinKampferStrike oraz Forming Simulator.

Zdaniem Daniela Ebila z „Cock walking around me” - fundacji wspierającej spychologów – tego typu gry powodują przemoc, satanizm i trzęsienia ziemi.

- Znane są przypadki, gdy młody człowiek najpierw gra w ultrarealistyczną grę, a potem zaczyna mordować, rabować i gwałcić.

Po czym dodaje: - Czytałem kiedyś o takiej grze. Nazywała się Dead Race. Po zagraniu w nią wielu młodych ludzi zaczęła się zabijać.


Na ilustracji - jedna z najkrwawszych i najpopularniejszych obecnie gier – Dead Race.

Powstaje jednak pytanie - czy brutalne gry komputerowe zmusiły Lucka Sz. do zabicia kolegi?

- To nie jest wykluczone – zauważa mgr Retynka wypalając papierosa. – Gry komputerowe są najgorszą rzeczą wymyśloną w XXI wieku. Te krwawe produkcje zmuszają młodego człowieka do popełniania czynów, jakie widzą na ekranie. A oni posłusznie je wykonują.

Czy takich tragedii da się uniknąć?

- Można, o ile gry komputerowe zostaną całkowicie zakazane – zauważa D. Ebil. – Jest to jedyny sposób.

Podobne zdanie ma mgr Retynka:

- Myślę, że należy zniszczyć wszystkie komputery w Polsce.

O to samo zapytaliśmy znanego jutjubera, który jednak pragnie zachować anonimowość:

- Gry nie są, k…, żadnym problemem.

- Dobitnie pokazuje to, jak funkcjonuje środowisko graczy – komentuje Ebil i zapowiada, że jeszcze w tym roku złoży do sejmu wniosek o zakaz handlu grami wideo.


- Oby nigdy więcej nie doszło do takiej tragedii – kwituje swoją wypowiedź Ślepy stając tyłem do uczniów przygotowujących się na szkolnym korytarzu do sztuki „Fight Club”.

PS. Powyższy wpis powstał dzięki zaangażowaniu forumowiczów (szczególnie nerf0, który mnie przyzwał ;)) w ten temat na Forum Actionum. Oraz dzięki „kolejnej medialnej tragedii”.

sobota, 2 kwietnia 2016

Wszystkiego najlepszego – deprawatorzy!

Dokładnie wczoraj „CD-Action” świętowało swoje 20 urodziny. Z tej okazji postanowiłem stworzyć specjalny wpis w całości poświęconej magazynowi.

A jaki jest lepszy niż msm? Dokładnie tak – znalazłem książkę naukową pt. „Słowa Style Metody” pod red. Haliny Pelcowej i Marii Wojtak (2012), a konkretniej rozdział „Językowe  przejawy agresji w recenzjach gier komputerowych” autorstwa Bożeny Rejakowej.

Ogólnie mam mieszane uczucia – w zasadzie powinienem dopisać tag MoG, ponieważ nie wszystko jest tutaj „mądre” a faktycznie mądre. Ale z tego zrezygnowałem :).

Wszelkie kursywy i pogrubienia pochodzą z książki. Ortografia i interpunkcja, tradycyjnie, została w oryginale. Niestety nie chciało mi się szukać, więc nie sprawdziłem poprawności cytatów (jak ktoś ma CDA pod ręką, w nawiasach są numery)

Wiem, że bardziej adekwatne i zabawne byłyby komentarze Smugglera, ale muszą Wam wystarczyć moje :P.

UWAGA – niektóre cytaty będę dość długie, żeby nie straciły sensu!

Gotowi?

Gry komputerowe są dla wielu odbiorców popularną formą rozrywki. (…) Istnieją gry, o których Iwona Ulfik-Jaworska pisze, że budzą niepokój ze względu na zawarte w nich niebezpieczne treści i silne przesycenie przemocą. Socjolodzy, psycholodzy, pedagodzy ostrzegają przed wysokim ryzykiem zachowań kryminalnych i podsycaniem agresji, przekonują, że jest o wiele groźniejsza od dostarczanej przez telewizję.

Już to wszystko znamy, ale chciałem przytoczyć ten fragment, bo jest bardzo ważny – pokazuje podejście Autorki do tematu. Poza dr Ulfik-Jaworską nie padają żadne nazwiska – tylko ogólniki. Jakież to typowe, prawda?

W czasopismach „CD – Action”, „Gamestar”, „Gry Komputerowe”, Komputer – Świat Gry” pojawiają się określenia: realistyczne sceny przemocy (C (czyli CDA – dop. MY), 5/ 2002) (…) odnoszące się do działań wyrachowanych, obliczonych na pokonanie przeciwnika i osiągnięcie zamierzonego celu. Są podobne do występujących w rzeczywistości lub sprawiają wrażenie, że mogłyby w niej wystąpić.

Tu niby nie ma się czego przyczepić, ale mam lekkie wrażenie, że Autorka traktuje czytelnika, jak kogoś niezbyt rozgarniętego.

(…) Czytelnika oswaja się z inwektywami jako przejawami agresji, również z opisami rożnych form agresji i drastycznymi zdjęciami {?}, na podstawie których można się zorientować, o jakim gatunku mowa.

Jak czytam CDA (od 2000) nigdy nie widziałem nieocenzurowanego gwiazdkami przekleństwa. Zdjęć z drastycznymi scenami też nie pamiętam. A może chodzi o inne pismo? Trudno powiedzieć.

W tym miejscu dodam, że Autorka brała pod uwagę numery CDA z lat 1998-2008.

I, oczywiście, musiała zamieścić swoje widzenie gatunków gier:

TPP/ACTION; STRATEGIA/SIM; AKCJA/FPS/NITROFAMILY {???}; ACTION FPP itd.

Niby ok, przyczepić się mogę jedynie Sim przy strategii i zastanawiającym NITROFAMILY. Widać, że Autorka nie wiedziała o czym pisze, bo taki gatunek zwyczajnie nie istnieje (za to istniała gra Nitro Family  – ale to był FPS!).

Teraz będzie nieco o graczach:

Fachowca w dziedzinie gier komputerowych powinno się poznawać po tym, jak wytyka wady i docenia zalety testowanego przez siebie produktu. (…) Zwraca uwagę na kretyński poziom trudności itd. Nie tylko do agresji słownej mogą go skłonić usterki techniczne: muzyczka, jaka rzęzi z głośników, po prostu zmusza do rypnięcia z pięchy {sic!} w głośnik (C, 8/2004). Jego emocje powinny udzielić się czytelnikowi, zanim zdoła przystąpić do gry: motywy muzyczne skutecznie budują nastrój grozy […] jeśli grasz w słuchawkach narażasz się na zawał serca. Poważnie!(C, 9/2004) (…).

Widać, że Autorka uważa graczy za osoby, które bez najmniejszego zastanowienia niszczą swój sprzęt. Powiedzcie – z ręką na sercu – ilu z Was zniszczyło sobie głośnik, bo muzyka w grze była wkurzająca?  Mi się to nigdy nie zdarzyło.

Dodatkowo nie bardzo rozumiem co to ma wspólnego z tytułem rozdziału, ale niech będzie.

Wyładowanie niezadowolenia (gniewu), okazywanie wrogiej postawy wobec wirtualnego przeciwnika odbywa się przy użyciu etykietek deprecjonujących, np. sporo tu buraków psujących zabawę {czy tu chodziło o wrogów?} (C, 6/2003): cepy stoją na baczność i gapią się durnowato, podczas gdy koło ich uszu przelatują skmm,erie z broni maszynowej(C, 5/2004); arsenał wystarczy do wygarbowania skóry wszystkim niemilcom (C, 5/2004).

Tutaj jedynie pierwszy cytat mi nie pasuje – IMO chodziło o błędy, nie o przeciwników. I te „skmm,erie” nie wiem czym są…

Z entuzjazmem opowiada (recenzent – dop. MY) o miejscach, gdzie nawet naukowiec kulom się nie kłania (C, 1/2008), odbywa się mordowanie niewinnych kobiet, brutalne przesłuchanie jeńców wojennych i seksualne wykorzystania kobiet (C, 11/2004) (…).

Nie bardzo wiem o jakie gry może chodzić. Ktoś coś?

Przy okazji, w przypisie, Autorka zauważa, że:

Rzadko w artykułach recenzujących gry natrafiamy na teksty ostrzegające przed przemocą. W jednym z nich czytamy „Z uwagi na sporą ilość juchy oraz drastycznych scen (skalpowanie! grę polecamy pełnoletnim lub ostatecznie bliskim pełnoletniości graczom” (CDA, 1/2006).

Z tego, co pamiętam, takie teksty pojawiały się przy większości ultrabrutalnych produkcji (na 100% były przy Manhunt i Postal). Ale spierał się nie będę.

Pod pozorem, że mowa jest tylko o grze, czytelnikowi – potencjalnemu graczowi wpaja się, że przeciwnikowi nie należy okazywać współczucia, lecz trzeba go: bezlitośnie eliminować (C, 1/2006); zaciukać(C, 4/2004); odbierać życie bez wahania(C, 1/2005); wykańczać niemiłosiernie i niezwykle efektownie (C, 4/2004),  wziąć udział w masowej eksterminacji bez bagażu moralnego i emocjonalnego (C, 2/2002); spokojnie wytłuc (C, 5/2000); rozwalić od ręki (C, 2/2000).

Cały czas mam wrażenie, że cytaty zostały dobrane specjalnie. Bo wciąż nie bardzo mam się czego czepić. Poza tendencyjnym doborem.

(…) Zatrzymane w kadrze sceny przemocy, skutki tortur itd. pozwalają przyjrzeć się bliżej zmasakrowanej twarzy, o której ktoś napisał „żartobliwie”, że wygląda jak pizza, człowiekowi ociekającemu krwią i do złudzenia przypominającemu rzeczywistego, przy czym czytelnik powinien go kojarzyć z groteską, z czarnym humorem, zwłaszcza po tym, jak w podpisie do zdjęcia przeczyta: Tak mi coś właśnie strzeliło do głowy, że mnie nie lubisz… nie? (C, 1/2006).

Nie wiem kto robił podpisy, ale najwyraźniej powinien natychmiast udać się do spychologa! Albo do egzorcysty. Bo, łolaboga, żartuje sobie z wirtualnej śmierci!

Czas na postacie pojawiające się w grach.

(…) Groźni są: marksman – chodzący pluton egzekucyjny (C, 9/2004); (…) Postal – morderca gotowy do najgorszych zbrodni „bo zupa była za słona”{ale to akurat prawda :P} (C. 5/2004). Bezwzględni i przebiegli są żołnierze, wojownicy, postaci z tzw. marginesu społecznego, czyli: gangsterzy, recydywiści, wrogowie ładu i porządku  (C, 5/2000), płatni mordercy, których nazywa się też bandytami (C, 12/1999); bandziorami (C, 12/1999), pospolitymi bandziorami{ciekawe czym się różnią} (C, 5/2007); złoczyńcami(C, 9/2000); śmieciem (C,10/1999); szubrawcami (c, 1/2006), zob. też inne inwektywy (wulgaryzmy i wyrazy obsceniczne), służące etykietowaniu i stygmatyzacji wirtualnego „wroga”: scoorviel(C, 8/2000); skurczysyny (C, 6/2000), dupek (C, 9/2004); menda (C, 1/2001) itd. Czytelnik powinien nabrać pewności, że w ulubionym przez niego czasopiśmie niczego nie owija się w bawełnę, że tu „swój mówi do swego”.

Czekam aż w CDA zamiast wymienionych wyrazów (dalej będzie więcej) na coś kulturalnego. Tylko nie mam pojęcia – jakiego. Może Wy macie jakieś pomysły – piszcie w komentarzach J.

(…) Inwektywy są wzbogacane kolejnymi nominacjami i frazeologizmami, służącymi ustawieniu wroga w pozycji „obcego”, czyli gorszego: kretyn (C, 1/2004), zakuty łeb (C, 2/ 2006), niemilec (C, 8/2000); chętni odbiorcy ołowiu (C, 5/2000); barany pierwszej wody (C, 5/2007). Na takie miano przeciwnicy „zasługują”, bo tylko skończony debil pcha się pod obstrzał (C, 5/2007).

Przyznam, że nie rozumiem dlaczego „obcy” ma oznaczać „gorszy”. Czy Autorka właśnie wykazała agresje słowną wobec „innych”?

Resztę już napisałem o tym w poprzednim akapicie.

Czas na podsumowanie:

Podsumowując, należy podkreślić, że w tekstach recenzji gier komputerowych zawierają się głównie znaki kultury niskiej, które znamionuje niski poziom estetyczny i moralny, widać w nich schlebianie niskim gustom, również pospolitość, obecność wulgaryzmów, prymitywizm, seksizm, zbytnią emocjonalność.

Ciekawe jak Autorka widzi w takim razie „poprawne” recenzje gier? Może jak znajdę trochę czasu (i weny) to sam taką stworzę? J

W analizowanych tekstach (…) iluzja miesza się z rzeczywistością, postaci z gry z postaciami rzeczywistymi, zło spycha dobro w cień {?}, czyni go prawie niewidocznym. Do tak zbudowanego świata, pełnego antywartości, wabi się głównie bardzo młodych odbiorców pism komputerowych, kształtując w nich niewyrobione jeszcze gusta i postawy…

Hmm… trudno pisząc o grach nie odnosić się do postaci wirtualnych i rzeczywistych. Nadal nie wiem jak Autorka chciałaby, żeby wyglądały recenzje gier.

… dlatego sądzą, że językiem i treścią omawianych tu tekstów powinni się interesować nie tylko językoznawcy, psycholodzy, socjolodzy, antropologowie kultury, ale również rodzice i opiekunowie młodych czytelników.

Autorka zapomniała o egzorcystach i Inkwizycji. Co do ostatniego – miło byłoby, żeby rodzice ogólnie interesowali się, co robią ich dzieci.

I tym… a nie, jeszcze jest przypis, w którym poznajemy… nowe czasopismo!

(…) W artykule Graj w gry – będziesz wielki, zamieszczonym w czasopiśmie „Tipsomaniak” (2008), (GAMING), redakcja wyraża oburzenie wobec „samozwańczych ekspertów” dobierających „jedyne słuszne tezy” o szkodliwości gier komputerowych. Ostrej krytyce poddano poglądy prof. ekonomii Agnieszki Szefczyk {sic!}, ujawniającej szkodliwość gier komputerowych, za rzekome uprawianie przez nią pseudonauki „za nasze pieniądze na dużym uniwersytecie”. Redakcja pisma radzi graczom, jak mają się bronić przed ”betonem” rozdmuchującym dramatyczne historie. Oto one: gry rozwijają zainteresowanie, uczą języków obcych, wspomagają naukę, ćwiczą koncentrację, szlifują zdolności przestrzenne, wyostrzają wzrok, uczą myślenia i działania w zespole itd. resztą nie warto się przejmować.




Ponadto, czy nie jest wstyd redakcji „Tipsomaniaka”, że tak ośmieszają wybitną Panią Profesor? Dodatkowo złośliwie przekręcając jej nazwisko na prawdziwe? Ciekawe kiedy antropolodzy, psychologowie, socjologowie i Inkwizycja zainteresują się redakcją „Kącika Yody”. Niech się boi, bo kara będzie sroga.

sobota, 16 maja 2015

Spychologia stosowana


W tym tygodniu miał być wpis o kolejnej głupiej książce. Cóż, rzeczywistość znowu mnie negatywnie zaskoczyła i zmieniłem koncepcję. Bo takiej okazji nie wolno mi, pod żadnym pozorem, przepuścić.

Już chyba wszyscy słyszeli o tym, że pewien 16-letni zwyrodnialec (innego słowa nie znajduję), z pomocą kompana, zasztyletował swoją babcię i mocno poranił 10-letnią kuzynkę. (Dla tych, co nie słyszeli o tym: materiał TVN24).

Za wcześnie?

 Znacie już moje zdanie o starych grach wydanych w „wersji HD” . Ostatnio jednak naszła mnie inna myśl – a co z grami „early access”? Czy na...